PATRON NASZEJ SZKOŁY
Wolą Rady Pedagogicznej, rodziców oraz uczniów szkoły na patrona został wybrany

KSIADZ BRONISŁAW MARKIEWICZ

Ks. Bronisław Markiewicz - wychowawca

Kochać ojczyznę to za mało, trzeba jeszcze dla niej pracować
/ Ks. Bronisław Markiewicz /

 

Bogata działalność Markiewicza wzbudza zainteresowanie różnych ludzi: pedagogów, działaczy społecznych, znawców literatury, mistrzów duchowości. Jednak zarówno na ambonie, w konfesjonale jak tez w pisanych artykułach i kontaktach z ludźmi był przede wszystkim wychowawcą.repetycji kolegom na stancji. Po latach zanotował w "Zapiskach": Od dawna odczuwałem chęć, by zostać nauczycielem. Mam wielką łatwość postępowaniu z młodzieżą. Wyświęcony na kapłana, pracował kolejno na kilku parafiach, gdzie pilnie [przyglądał się sytuacji społeczno - gospodarczej. Widział jak katastrofy życiowe ( silne mrozy, posuchy, powodzie ) oraz kryzysy gospodarcze z połowy XIX stulecia doprowadziły ludzi do nędzy. Pijaństwo stało się plagą społeczną. Pogłębiał się upadek moralny ludzi. W swojej pierwszej pracy: "Trzy słowa do starszych w narodzie polskim" ukazał cały ówczesny tragizm. Pisał o czterech dźwigniach stanowiących o potędze i życiu narodów: religii, literaturze, historii i bycie politycznym. Ten ostatni jest wynikiem trzech pierwszych, pierwszych zwłaszcza religii. Wówczas go nie było, ponieważ - według autora - największą rana na ciele narodu była ciemnota religijna i kulturalny analfabetyzm.
Ukazując błędy kleru, inteligencji i możnych, które doprowadziły do tragedii narodu Ks. Markiewicz już wtedy wystąpił z programem poprawy ówczesnego stanu kraju. Idea naczelną miała być zasada wychowawcza powściągliwości i pracy z podstawą w religii i wierze.
W roku 1885 Markiewicz wyjechał do Włoch, gdzie spotkał się ze św. Janem BosW roku 1885 Markiewicz wyjechał do Włoch, gdzie spotkał się ze św. Janem Bosco, założycielem salezjanów, wielkim wychowawca młodzieży. Był uważnym obserwatorem wszystkiego, co działo się w zakładach Świętego z Turynu. Po ośmiu latach wrócił do Polski, objął parafię w Miejscy Piastowym, założył dom wychowawczy dla opuszczonej młodzieży. Miał już wtedy 50 lat. Rozpoczynał największe dzieło swojego życia, mimo iż wielu w tym wieku myśli o ograniczeniach swoich wysiłków.
Wydaje się, że jako wychowawca spełnił podstawowy postulat - zanim postawisz wymagania innym, realizuj je sam. Przygotował się do tego należycie.
Posiadał wiedze dawnych i współczesnych osiągnięć pedagogicznych. Jego zasady i krytyczne uwagi z dziedziny wychowania, jego metody prowadzenia młodzieży były gruntownie obmyślane, a sposób zaznajamiania z najnowszymi zdobyczami był łatwy i zrozumiały. Gdy później jako student uczyłem się nauki wychowania ( pedagogiki) na Wszechnicy Lwowskiej, wszystkie zasady głoszone z katedry były mi już znane i łatwo wydawałem o nich sąd - pisał profesor A. Macierzyński, jeden z wychowanków ks. Markiewicza.
Twórca Miejsca Piastowego, jeden z największych wychowawców dzieci i młodzieży, całym życiem udowodnił, że jego program wychowawczy jest realny i skuteczny. Wychował setki osób, działając gorliwie i zapałem apostolskim, a równocześnie potrafił ukazywać świętość jako konkretny cel swojej pedagogiki. Właśnie to współbrzmienie między wychowaniem a świętością jest charakterystyczną jego cechą.
Ks. Markiewicza był wychowawcą dalekowzrocznym. Uważał, że jeżeli Polska ma powstać z martwych musi zacząć od zmiany systemu nauczania i wychowania. Aby tego dokonać potrzebna jest w pierwszej kolejności pełna formacja dzieci i młodzieży. Kto ma tego dokonać ? Wychowawca o dojrzałej i jasno określonej osobowości. W prywatnych listach i na łamach "Powściągliwości i Pracy" pouczał ich, aby troszczyli się o chrześcijańskie wychowanie młodzieży sobie powierzonej.(...)Wówczas sam Bóg naucza, oświeca, wychowuje i prowadzi do celu ostatecznego.
Wychowawca pracujący w zakładach wychowawczych ks. Markiewicza, aby mógł dobrze spełniać powierzone mu zadania, musi odznaczać się takimi cechami osobowości jak: dobroć, cierpliwość, bezinteresowność, pracowitość i długomyślność. Przyjrzymy się z bliska takiemu wychowawcy.
Dobroć.
Ma bezwzględnie największe znaczenia. Ona czyni z wychowawcy osobę całkowicie oddaną dobru dziecka i młodzieży, gotową do wyrzeczeń, poświęcenia, trudów związanych z jej misją. Wszystko to wymaga prawdziwego bycia dla młodzieży opuszczonej.
W ujęciu ks. Markiewicza dobroć zakłada akceptację wychowanka, takim jakim jest. Najlepszą charakterystykę dobroci podaje wtedy, gdy mówi: Wolę być sądzony za pobłażliwość niż za srogość. Gdy jeden z asystentów przyszedł użalić się przed nim, że w żaden sposób nie może sobie poradzić z trudnym chłopcem, Markiewicza dał mu niezapomnianą radę : Idź do ogrodu, uzbieraj malin i poczęstuj go nimi -ten środek rzadko kiedy zawodzi.
Delikatność, dobroć i uprzejmość są zdolne zadziałać na osoby bezczelne i uparte, natomiast zbytnia surowość może wywołać w nich agresję, arogancję i wrogość. Dobrym wychowawcą jest ten, który potrafi dobrocią i miłością prowadzić wychowanków, nie używając przemocy. Ks. Markiewicz, przytaczając słowa pewnego pisarza, bardzo plastycznie potrafił ukazać złe postępowanie wychowawcy : Na dziesięć uderzeń, które wymierzył dziecku wychowawca, dziewięć powinien otrzymać on sam za to, że nie umiał znaleźć innych sposobów ukarania, tylko bicie. Dzieci łagodnie prowadzone, same są łagodne, dobre, zdolniejsze i pilniejsze w nauce. Są także bardziej wytrwałe w pracy.
Wielki wychowawca wybrał określone pole pracy wychowawczej. Była to przede wszystkim młodzież potrzebująca opieki, opuszczona, znajdująca się w trudnej sytuacji życiowej. Przyjął zasadę, by dać z siebie wszystko tym, których natura bądź okoliczności życiowe obdarzyły niewielkimi możliwościami. Dlatego ks. Markiewicz w słówku wieczornym dzielił się z wychowankami troską o każdego nich. Codziennie wieczorem nauki ks. Markiewicza nacechowane były niezwykłą łagodnością i dobrocią, wywierały taki wpływ, że cały zakład odczuwał, iż jest jedna rodziną. Wszyscy się szanowali jak rodzeni bracia, nie był żadnych kłótni między chłopcami, wszyscy pracowali chętnie - wspominał po latach jeden nich. Nawet jeśli ta wypowiedź wydaje się nieco podretuszowana upływem czasu, trudno nie dzielić ciepłego uczucia pozostawionego w sercu wychowanka.
Pracy wychowawczej nie da się zamknąć w ramy rzemiosła. Nie wystarczy mówić bliźniemu piękne słowa. Nade wszystko potrzeba dobra w sercu i głębi duszy. Ona jest pomocą udzielona drugiemu bez wzajemności. Wielu wychowanków przed przyjściem do zakładu nie zaznało miłości ze strony najbliższych im osób: rodziców, rodzeństwa, dlatego nie umieli kochać. Dopiero w naszych zakładach, obdarzeni miłością - zaczęli kochać - pisał w jednym z listów Markiewicz. Stanisławowi Orlembie, który był kierownikiem zakładu "Nazaret" w Warszawie przypominał : Kochany bracie ! Łagodność i cierpliwość jest największą cnotą. W tym nasza siła.
Ks. Markiewicz nieustannie przypominał wychowawcom, aby do chłopców odnosili się z miłością, życzliwością i dobrocią. Człowiek jest wezwany przez Boga do dobra. Zło jest czynnikiem wynikającym z buntu stworzenia. Dlatego też cały system wychowawczy nastawiony był przede wszystkim na odkrywanie sił dobra tkwiących w człowieku.
Cierpliwość.
Uzbraja ona człowieka przeciw odruchom zniechęcenia, słabości czy bezradności. Jest po prostu gotowością na cierpienie, nieodłącznie związane z ludzkim życiem. ?ródłem cierpliwości chrześcijańskiej jest miłość i męstwo. Miłość sprawia, że nieraz wśród wielkiego smutku i zniechęcenia, przy najtrudniejszych doświadczeniach, zabłyśnie radość. Wzorem jest św. Paweł, który wskazuje na cierpliwość jako na próbę charakteru chrześcijanina.
Cierpliwość, jako ważna cecha osobowości wychowawcy przejawia się między innymi w spokojnym odniesieniu do dziecka, pozwoleniu wychowankowi uczyć się danej rzeczy, nawet jeśli pochłania to nieco więcej czasu i odbywa się z wieloma błędami, uznaniu odmiennego tempa działania dziecka. To także uważne wysłuchanie tego, co ono mówi, nawet jeśli w tym czasie wychowawca ma zrobienia wiele ważnych spraw oraz unikanie niezadowolenia czy braku zainteresowania.
Brak cierpliwości i opanowania powoduje utratę autorytetu i zaufania wychowanków. Jeśli ponosi cię złość, gniew, to wtedy zamilknij, albo usuń się na bok, aby się opanować i uspokoić. Wychowawca powinien wychowywać dzieci i młodzież ze spokojem, tak jak uprawia się rolę- to tylko niektóre ze wskazówek udzielanych przez ks. Markiewicza na łamach " Powściągliwości i Pracy".
Ks. Walenty Michułka wspomina, że w konferencjach dla wychowawców
Ks. Rektor ( bo tak nazywali Markiewicza) z naciskiem podkreślał , iż podjęliśmy się wielkiego dzieła wychowania dzieci i młodzieży ubogiej i opuszczonej, która wymaga od nas wielkiego poświęcenia, heroicznej cierpliwości i pracy. Gdy jednak uświadamiamy sobie jak wzniosłej podjęliśmy się pracy, kiedy będziemy pamiętać, że my to samo dzieło, które kosztowało Jezusa tyle upokorzeń, zniewag, cierpień i krwi, nie zabraknie nam wtedy chęci, siły wytrwałości na posterunku wychowania. Zdaniem Markiewicza zakazy powinny mieć miejsce tylko w rzeczach złych, szkodliwych i niebezpiecznych dla rozwoju wychowanka. Nie łajać ani nie karać dziecka, gdy czegoś zrobić nie umie lub nie może, ale cierpliwie pouczyć lub pomóc - zachęcał w artykule: " Dziesięć bardzo ważnych wskazówek, które każda dobra matka pamiętać i zachowywać powinna".
Skuteczność oddziaływania wychowawczego staje się większa, gdy wychowawca odznacza się cierpliwością w różnorodnych, często nawet trudnych sytuacjach. Cecha ta jest niezbędnym warunkiem pomyślnego wpływu na postawy wychowanka i zdobycie jego zaufania.
Empatia.
Pojęcie empatii wprowadził w 1921 r. T. Lipps. Markiewicz nigdy nie używał tego słowa, jednak treści jakie ono zawiera były mu dobrze znane, ponieważ stanowiły charakterystyczną cechę zarówno jego osobowości jak i jego współpracowników.
Empatia wyraża zdolność wczucia się( grec. empathes - doznający, wzruszony). W tym procesie następuje chwilowa i świadoma identyfikacja z drugim człowiekiem. Jej celem nie jest przyjęcie od niego odpowiednich postaw, sposobów postępowania, lecz wyłącznie zrozumienie i wczucie się w sytuację tego " drugiego". Zdolność empatii jest przejawem dojrzałości osobowej człowieka. Empatia jest zatem reakcja emocjonalną, która poprzedza rozpoznanie i zrozumienie sytuacji drugiego człowieka. Chodzi o przyjęcie postawy wczuwającej się, rozumiejącej.
Ks., Markiewicz znał dobrze siebie i doskonale rozumiał sytuacje dzieci i młodzieży, szczególnie ubogiej i opuszczonej. Swoim współpracownikom wciąż przypominał, że wychowawca ma być dla nich ojcem, matką, mistrzem, przyjacielem, dobroczyńcą, po Bogu najważniejszym sprawcą ich przyszłości. Jednym słowem ma być dla nich wszystkim. Dla Markiewicza nie było rzeczy niemożliwych, gdy chodziło o dobro wychowanków. Był taki dzięki zdolności
"wczuwającego rozumienia" drugiego człowieka, np. odczuwania przykrości, gdy komuś zadano ból, radości, kiedy się ktoś cieszy itp. Ta wrażliwość na uczucia wychowanków pozwalała mu lepiej wniknąć w ich psychikę, zrozumieć ich przeżycia i pragnienia, sposób spostrzegania świata oraz oceniania samych siebie. Sprawność te nabył dzięki ogromnemu doświadczeniu jako wychowawca. Często powtarzał współpracownikom, że jeżeli w pracy napotykają trudności np. gdy dziecko przyjęte do zakładu będzie sprawiało im trudności tak wiele, iż mieliby ochotę pozbyć się go jak najszybciej, niech pomyślą wówczas, co by uczynili, gdyby im to dziecko przysłał na wychowanie jakiś król albo dostojnik, i do tego wielki dobroczyńca.
Wychowawcom i wychowankom łatwo przychodziło odnaleźć siebie w kontakcie z ks. Markiewiczem. Rozumiał ich zachowania, uczucia, myśli, pragnienia, aspiracje. Pomagało mu to w rezygnacji z nieprzemyślanych decyzji, w dostrzeganiu indywidualności. Aby móc innych " czytać", trzeba najpierw nauczyć się rozumienia swoich emocji i wewnętrznych odczuć. Ks. Markiewicz dobrze zdawał sobie z tego sprawę, gdy mówił obrazowo do swoich współpracowników : Trudno iść do nich ( wychowanków) po pańsku, w rękawiczkach.
Wiara w to, co czynił, pełne oddanie się wychowankom, jego ogromna zdolność do "wczucia się" sprawiły, że chłopcy nawet stojący z boku, którzy początkowo stronili od niego, później chcieli się do niego zbliżyć.
Bezinteresowność.
To bardzo istotna cecha osobowości a rozważanym przez nas systemie wychowawczym. Przejawiła się ona już w momencie przychodzenia dzieci do zakładu. W przyjmowaniu chłopca ks. Markiewicz kierował się dwiema zasadami:
1. Dawał pierwszeństwo najbardziej ubogim i opuszczonym.
2. Nigdy nie pytał o zapłatę.
Czym jest bezinteresowność ? Życzliwa miłością do drugiej osoby. Inaczej miłość nie będzie prawdziwa; więcej - nie będzie w ogóle miłością, a jedynie egoizmem. Życzliwość to tyle, co bezinteresowność w miłości.(Karol Wojtyła). Miłość bezinteresowna czyni jednostkę szczęśliwą i rodzi w niej również miłość bezinteresowną we wszystkich relacjach międzyosobowych. Ci, którzy kochają taką miłością są bardziej niezależni od siebie, bardziej autonomiczni i zindywidualizowani. Odczuwają mniej zazdrości i zagrożenia ze strony otoczenia, a jednocześnie SA bardziej skłonni pomagać innym w ich rozwoju, w realizowaniu samych siebie. Cieszą się z sukcesu innych, są hojniejsi.
Ks. Markiewicz w formowaniu wychowanków wyczuwał doskonale, jaką cechę należy najbardziej w nich rozwinąć. Wychowawca ma tak postępować, aby dziecko wiedziało, że jest kochane. Wychowawca ma służyć młodzieży żywym przykładem. Miłość bliźniego występuje w całym swym blasku wtedy, gdy poprzedza ją heroiczna bezinteresowność, gdy jej poświęcimy majątek, naszą pracę, nasze zdolności, wszystko, co mogłoby nas uczynić zamożnymi.
Wielki wychowawca był świadom, że jedynie ten człowiek się rozwija, któremu pomożemy w rozwoju jego potrzeb. Są to potrzeby podziwu, zachwytu, piękna, entuzjazmu, poświęcenia, odpowiedzialności, bezinteresowności, męstwa. One stwarzają właściwy klimat w kształtowaniu się postawy miłości. Wychowawcy nie wolno tej szansy zmarnować. Najcenniejsze dla młodego wychowanka jest to, że widzi przed sobą ludzi, swoich wychowawców, którzy poprzestają na małym a nawet na najmniejszym i poświęcają się bezinteresownie dla wychowanków. - pisał Markiewicz w " Powściągliwości i Pracy". Między innymi z tej racji wychowawcy jedli skromne posiłki, na wzór okolicznej ludności siedząc przy tym samy stole co dzieci.
Dopiero wtedy, gdy miłość wychowawcy do wychowanka weryfikuje się w czynach jest możliwy pełny proces komunikacji. Działania wychowawcze, nawet wymagające ofiar i trudu, chętniej są realizowane, gdy mają wśród siebie wzory miłości życzliwej i bezinteresownej.
Wesołe usposobienie.
Cechą ułatwiającą kontakt wychowawczy jest poczucie humoru, optymistyczne nastawienie do życia i entuzjazm. Innymi słowy chodzi o dobre przystosowanie do życia, wewnętrzny spokój oraz okazywanie radości z towarzystwa dzieci i młodzieży.
Radość chrześcijańska, wesołe usposobienie, to nic innego jak promieniowanie bezinteresownej miłości w człowieku, który żyje w łasce. Ks. Markiewicz był przekonany, że ten, kto często popada w stan przygnębienia i zniechęcenia, nie może uczestniczyć w procesie wychowawczym, bo zamiast przyczyniać się do radosnego rozwoju dzieci i młodzieży, będzie go jeszcze hamował. Jeżeli chcę prowadzić innych do źródła radości muszę coś z niej mieć w sobie. Św. Paweł pięknie wyraził tę myśl, pisząc do Koryntian: Jesteśmy współtwórcami radości waszej.
W. Michułka, wychowanek i autor książki o ks. Markiewiczu, przedstawia w niej wiele sytuacji, w których ks. Rektor swoim zachowaniem rozbrajał i rozładowywał napięcie emocjonalne chłopców. Umiał cieszyć się żartem, rozerwać i ożywić humorem, podsunąć nieznacznie piękno życia opartego na bojaźni Bożej, przedstawić w ponętnych kolorach potrzebę modlitwy, pracy, umartwienia, pokory i tym podobnych cnót, z których później rodzą się piękne charaktery-pisał.
Markiewicz usilnie zabiegał, by wychowawcy starali się wpoić dzieciom, że nie mogą utracić radości życia.
Pracowitość.
Stanowi ona jedno z podstawowych wymagań etyki chrześcijańskiej. Ks. Markiewicz był człowiekiem ogromnej pracowitości. Czyn stanowił dewizę całego jego życia. Kiedy był już bardzo chory, nie potrafił leżeć spokojnie, lecz wstawał rano i prosił o sutannę. Chciał iść do kościoła, aby służyć wychowankom w konfesjonale, odprawiać dla nich Mszę św. i rozdać Komunie. Na darmo siostra Anna prosiła na kolanach ze łzami, aby tego nie czynił, aby się nie narażał na niebezpieczeństwo, dzieła swego na przedwczesne sieroctwo. Usłyszała wówczas ust ks. rektora te znamienne słowa: "Wiesz, dziecko, tu nie ma wyboru. Albo pracować albo umrzeć - wspomina ks. Michułka.
Pracował do ostatniej chwili z ogromną dokładnością i sumiennością. Wszystkimi siłami starał się te cnotę zaszczepić w życiu wychowawców i wychowanków. Lepiej wychować jednego, prawdziwego powściągliwego i pracowitego, niż tysiące łazęgów- pisze do ks. Latuska, dyrektora zakładu w Pawlikowicach. A we wspomnianej już broszurze " Trzy słowa do starszych w narodzie polskim" dowodzi, iż człowiek ubogi, ale pracowity, trzeźwy dorabia się w krótkim czasie majątku i znaczenia w społeczeństwie.
Znamienną cechą michalickich zakładów była pracowitość od rana do wieczora. W "Przewodniku dla wychowawców" podkreśla Markiewicz, że dzieci i młodzież opuszczona mają być wychowane w takich warunkach, w jakich żyć będą zwyczajnie przez całe swoje życie.
Warto mocniej tę cechę zaakcentować w dzisiejszej dobie, gdzie lansuje się dość hedonistyczny styl życia, a rodzice często podstawiają wszystko pod nos. Nie rodzi to wielkich charakterów, a samemu dziecku na dłuższą metę nie przynosi szczęścia, gdyż po prostu nie rozwija się. Koniecznie trzeba wychowywać dzieci i młodzież do życia pracowitego i powściągliwego. powściągliwego ten sposób można nauczyć wychowanka wrażliwości na pracę innych ludzi, z których owoców korzysta, a także zrozumienia, że lenistwo i unikanie pracy jest szkodliwe dla niego samego i otoczenia.
Pracowitość wychowuje do postawy hojności i ofiarności, jak też oszczędności w gospodarowaniu. Młodzież, która zaczyna mieć do czynienia z pieniędzmi, winna mieć w porządku trzy rzeczy: serce, rozum i kieszeń. Kieszeń po to, żeby można wykonać to, co nakazuje serce i rozum. Główną rzecza w wychowaniu będzie nauczenie młodzieży zdawania sobie sprawy z wartości pieniądza, prowadzenia rachunków oraz zachowania równowagi między marnotrawstwem i rozrzutnością z jednej strony, a chciwością i skąpstwem skąpstwem z drugiej.
Markiewicz nie zatrzymywał się jedynie nad praca fizyczną. Wiedział, że rozwój człowieka musi być harmonijny, dlatego równie wysoko cenił pracowitość na płaszczyźnie intelektualnej i duchowej. Był przekonany, że praca fizyczna uczy wytrwałości w pracy nad sobą.
Długomyślność
To niezwykle piękna cnota, ściśle złączona z cierpliwością. Św. Paweł w listach apostolskich wymienia ją aż 12 razy i nieraz stawia przed cierpliwością. Obie maja za zadanie zapanować nad zniechęceniem wywołanym jakimś konkretnym złem.
W tym cierpliwym oczekiwaniu pomaga nam cecha długomyślności. Odgrywa ona doniosłą rolę w wychowaniu. Dlatego można ja nazwać właściwą cnota wychowawcy ( J. Woroniecki). Długomyślność potrzebna jest tam, gdzie nie możemy oczekiwać natychmiastowych rezultatów Wychowawca powinien pamiętać o słowach Chrystusa: Jeden sieje, a drugi zbiera(...) Inni się trudzili, a w ich trud wyście weszli.
Zwłaszcza w wychowaniu nie można liczyć na szybkie owoce swojej pracy. Ks. Markiewicz, który jak mało kto rozumiał wychowawczą doniosłość długomyślności, powtarzał często: Sługą nieużytecznym jesteś i rób, co będzie w twojej mocy, a Bóg reszty dokona. Narzędziem jesteś tylko w ręku Boga i to nieudolnym, lecz stąd będzie większa chwała Boża. Innym razem w liście do Stanisława Orlemby napisał: Łagodność i cierpliwość jest największą energią. Owoce pokazują się zwykle później.
Cnota długomyślności potrzebna jest każdemu, kto chce dobrze spełniać zadania wychowawcze. Zabezpiecz ona przede wszystkim przed rezygnacją i zniechęceniem, zwłaszcza w chwilach niepowodzeń wychowaniu.
Ksiądz Bronisław Markiewicz budował system wychowawczy na wartościach religijnych. Wokół nich koncentrowało się życie i formacja wychowawców. Bez religii nie ma ani wychowania, ani pracy duchowej, ani moralności... pisał. Przestrzegał ich jednak, by nie traktowali wiary i praktyk religijnych instrumentalnie, bo wówczas stają się one magią. Markiewicz wierzył, że wychowawca o głębokiej religijności łatwiej ukształtuje w dziecku dojrzałą osobowość. Religia bowiem spełnia szereg pozytywnych funkcji np. pomaga ustawić system wartości, pokazuje sens życia, daje bezpieczeństwo i zaufanie, sprzyja autoidentifikacji. Dlatego religia w czyn wprowadzona ..,. z pracą wewnętrzną, spowiedzią i częsta Komunia św., ćwiczeniami najodpowiedniejszymi, stanowi sekret naszej formacji - pisał cztery lata przed śmiercią.
Wychowawca dzięki dojrzałej religijności może prowadzić młodego człowieka do wiary. Dzięki takiej działalności,. Podejmowanej z radością i poświęceniem będziemy świętymi, ale nie kanonizowanymi, bo szkoda na to wydawać pieniądze. Lepiej je żużyć na wychowanie sierot - dodawał z humorem ks. Markiewicz. W chwilach trudności pokazywał wychowawcom drogę, którą szedł Chrystus. Nie narzekajmy... jesteśmy na lepszej drodze do nieba. Po tej drodze i my łatwiej dojdziemy do uświęcenia siebie i drugich, bo przecież po to zebraliśmy się, aby świętymi zostać i dziatwę sierocą życia świętego nauczyć.
Ks. Markiewicz był wychowawca chrześcijańskim, rozkochanym w młodzieży, dlatego całą formację dojrzałej religijności wychowawcy oparł na wartościach chrześcijańskich. Starał się unikać zarówno nadmiernej, niezdrowej religijności, jak zubożającego człowieka materializmu.
Różnie go dzisiaj nazywamy: " wielkim pedagogiem", wychowawcą nocy ciemnej" a on był po prostu sobą. Kochającym Ojcem.